Strona główna

Opowiadanie Sebastiana Woźnicy

     W ramach Tygodnia Kultury Języka Polskiego w naszej szkole odbył się konkurs literacki "I Ty możesz zostać Tolkienem". Zadaniem uczestników było napisanie autorskiego opowiadania fantastycznego. Zgłoszone prace świadczą o dużym talencie i bujnej wyobraźni naszych uczniów, wszystkie zasługują na przeczytanie, dlatego co jakiś czas na stronie szkoły będziemy publikować kolejne opowiadania. Poniżej prezentujemy pracę Sebastiana Woźnicy, który zajął II miejsce.

„BANDA”
Rozdział I - Początki

Więzienie  Nowy York

 

Max właśnie się obudził. Był cały spocony i spięty. Była to jego pierwsza noc w więzieniu.

Mijała właśnie 12 godzina od wypadku, wypadku, który zmienił całe jego życie. Podczas nielegalnych wyścigów potrącił swoim zmodyfikowanym  Audi dziewczynę. Z tego, co się orientował 24-latka mimo 4- godzinnej próby ratunku zmarła.

Był to pierwszy taki wypadek przez niego spowodowany, a ścigał się długo. Zaczął bowiem już 6 lat temu.

Siedział na łóżku i rozmyślał. To dziś  miał dowiedzieć się, na jak długo zostanie zamknięty. Nagle z zadumy wyciągnął go strażnik.

-Przygotuj się. Za 5 minut śniadanie. Jeżeli nie zdążysz, następny posiłek zjesz  za 10 godzin.

- Dobrze – odpowiedział posłusznie Max i zaczął się przebierać…

 

Stara farma nieopodal Florydy

 

W szopie ,  tuż koło wielkiego rancza , codziennie przez 24 godziny na dobę można było słyszeć różnorodne huki , trzaski , zgrzyty oraz odgłos spawanego metalu. Mieszkało tu pewne , według wielu szalone, rodzeństwo . Brat i siostra . Ogień i woda . Marcus i Emma Blake .

 Byli oni urodzonymi mechanikami . Wystarczyło , że dostaną parę opon i blach , a i tak byliby w stanie stworzyć niezawodny i jedyny w swoim rodzaju pojazd . Farmę dostali od swojego  wujka – Hudsona .

 Wychowywali się sami , ponieważ kiedy mieli po 8 lat ich rodzice wyjechali do San Francisco i już nigdy nie wrócili …

Marcus był właśnie zajęty dokręcaniem opon , podczas gdy Emma lakierowała pojazd na czerwono .

Pracowali w milczeniu . Tylko co chwilę wymieniali parę uwag na temat wyścigów hiper-aut .

Najszybsze samochody mogły rozwinąć prędkość 510 km/h.

Nagle  na horyzoncie pojawiła się jakaś postać ubrana w czarny garnitur i ciemne okulary …

 

Rozdział II – Gość

 

-Kim pan jest ? – zapytała stanowczo Emma .

-Jestem Ed  – przywitał się nieznajomy .

Z bliska można było zaobserwować , że prawa ręka Eda była zbudowana z metalu i kabli .

- Czy zastałem państwa …- tu zatrzymał się i zza rękawa garnituru wyciągnął mały skrawek papieru-państwa Emmę i Marcusa?

- Tak – odpowiedziało równocześnie rodzeństwo . – Czego Pan od nas chce ?

- Słyszałem , że macie smykałkę do mechaniki – rzekł Ed.

- Może ? – odpowiedział Marcus .

-Ok, tyle mi wystarczy , wiem, że dobrze trafiłem.  Teraz  przejdę do rzeczy .

Od samego początku Ed był straszne tajemniczy . To czego zaraz miało się dowiedzieć rodzeństwo Blake’ów przerosło ich oczekiwania .

- Chciałbym zaproponować wam pracę w moim warsztacie w San Francisco ( 10 000 tysięcy $ miesięcznie )– Co wy na to ?

-Musimy przeprosić pana na parę minut . Zastanowimy się – odpowiedziała Emma .

Po parunastu minutach Emma i Marcus przyszli do Eda z ostateczną decyzją .

- Przykro nam , ale nie chcemy – powiedział Marcus. - Wychowujemy się tu od urodzenia i nie możemy ot tak opuścić tego miejsca . Tutaj jest nasz dom .

Emma pokiwała głową .

-Przepraszamy , ale na pewno znajdzie pan innych lepszych ludzi .

Ed stał w osłupieniu . Patrzył na nich swoim przeszywającym na wylot spojrzeniem .

- Przykro mi … - rzekł- ale nie przyjmuję odmowy .

Pstryknął palcami i nie widomo z której strony  szopy wybiegły roboty .

Jeden z nich  rzucił granat dymny i nagle rodzeństwo poczuło się senne .

Zasnęli .

 

Rozdział III – Druga szansa

 

Stołówka więzienna ,Nowy  York

 

Max posłusznie przebrał się i podążał za strażnikiem . Strasznie bolała go głowa . Był załamany .

Po paru minutach otrzymał swoje danie . Wyglądało okropnie .

Był jednak bardzo głodny, więc bez grymaszenia zjadł je . Do końca śniadania pozostawały 3 minuty , a dopiero teraz otrzymał napój . Wyglądał bardzo dziwnie , był wielokolorowy .

 Chciał spojrzeć do kubka innego więźnia ,lecz ten go odtrącił.

Max był bardzo spragniony , więc mimo obawy wypił tajemniczą substancję .

Była bardzo kwaśna , zaczęło mu się kręcić w głowie . Nagle  stracił przytomność …

-Hej – obudź się. – Wstawaj !

Zabrzmiał żeński głos .

Max powoli od niechcenia wstał i obrócił głowę . Stała przed nim piękna kobieta .

Skądś ją znał , ale nie pamiętał skąd .

-Kim jesteś?- zapytał .

- Jestem Vanessa . Dziewczyna, którą potrąciłeś .

-Nie , nie , nie . To nie może być prawda .

Max był cały blady .

Vanessa cały czas się uśmiechała .

-Czego ode mnie chcesz?- spytał Max.

 -Niczego nie chcę . Właśnie daje ci 2 szansę .

-Jaką drugą szansę ?  – powiedział chłopak .

- Wiesz, co zrobiłeś i wiesz, jaka groziła ci za to kara, więc nie gadaj, tylko poznaj Night City .

Rozsunęła firanki i ich oczom ukazało się miasto pełne świateł , bilbordów , latających aut .

Nie zabrakło miejsca dla ogromnych budynków z zielonymi ogrodami i luksusowymi basenami . Ludzie poruszali się latającymi deskorolkami i każdy miał przy sobie zegarek wyświetlający hologram  . Ludzie czytali książki , w których obrazki poruszały się .

-To jest niesamowite, gdzie ja jestem ?!!!- krzyknął Max.

 

 Rozdział IV – Wielkie plany

 

Night City , wieżowiec Eda

 

Rodzeństwo znajdowało się w wielkiej energetycznej bańce . Starali się mówić, ale nie słyszeli samych siebie . Byli całkowicie obezwładnieni .

Bańka była przezroczysta , więc mogli zauważyć ,że znajdują się w laboratorium .

I to nie byle jakim . Drzwi pilnowały 2 roboty , na półkach leżały niezwykłe bronie .

Nagle do pomieszczenia wszedł ktoś , kogo już poznali . Ed.

Podszedł bliżej i zaczął się śmiać . Nacisnął guzik na pilocie , którego trzymał .

Bańka rozeszła się na 2 strony . Mogli się poruszać .

Ed zaczął mówić o swoim planie, w myśl którego miasto Night City  miało się zmienić się w wielkie imperium .

-Jeżeli się nie zgodzicie , zostaniecie tu już na zawsze . Jeśli jednak zdecydujecie się być mi posłuszni to …

Mężczyzna nacisnął guzik znajdujący się na ścianie  i oczom rodzeństwa ukazali się rodzice .

Na ich widok Emma i Marcus zaczęli płakać ze szczęścia i rzucili się w ich kierunku jak szaleni .

Mimo próśb rodziców o niepomaganie łotrowi , ci już znali odpowiedź . Pomogą w przejęciu miasta .

Zrobią wszystko byle , żeby ich kochani rodzice byli zdrowi i wolni .

 

Rozdział V – Odsiecz i przygotowania

 

-Posłuchaj. W Night City mieszka jeden z największych złoczyńców . Nazywa się Ed .Już od dawna chce przejąć miasto i na jego miejscu zbudować wielkie imperium , którego zadaniem będzie sianie grozy na całym świecie . Tak się składa, że jestem dowódcą Bandy , która z nim walczy . Ed przetrzymuje 2 bardzo ważne dla nas osoby . Emmę i Marcusa Blake ‘ów . Są oni jednymi z najlepszych konstruktorów jakich znam .Mój plan jest taki . Odbijamy Emmę oraz Marcusa , zbudujemy wielki , latający , strzelający rakietami i laserami pojazd, który pozwoli nam zdobyć przewagę i w konsekwencji wygrać z tym burakiem i jego bandą blaszaków . Zapomniałam powiedzieć , że Ed posiada armię uzbrojonych po zęby robotów oraz niebezpieczne pułapki w swoim budynku . No to tyle . Co ty na to ?

- … No dobrze ,dobrze- powiedział Max jeszcze nie pojmując wszystkiego do końca. – Wchodzę w to .

Podczas niecałych 2 dni życie Maxa obróciło się o 180 stopni . Jeszcze 48 godzin temu gnił za kratami, a teraz ma szansę stania się bohaterem …

 

Była godzina 15 :00 .

Max z Vanessą i 40 ludźmi ubranymi w nieskazitelnie białe stroje właśnie wsiadali do DraKuli – teleportera , który miał ich wysłać na dach budynku Eda .

Dziewczyna wydała ostatnie rozkazy i operacja rozpoczęła się . O 16 : 07 byli na szczycie  .

Lot DraKulą był niesamowity . Było to uczucie takie , jakby wchodziło się w wielki wir .

Wysiedli z pojazdu i po cichu weszli do środka dachem . Vanessa zachowywała się jak przystało na kapitana . Rozkazywała tak , że każdy wiedzia,ł co ma robić . Po drodze do pomieszczenia, gdzie przechowywano rodzeństwo , udało im się bez huku oraz sprytnie ominąć strażników . Na pewno pomogły w tym Ciche Buty , które likwidowały wszelkie dźwięki .

Po 13 minutach chodzenia po korytarzach  znaleźli odpowiednie drzwi .

-No dobra . Na ‘trzy’ wchodzimy . Mamy to zrobić sprawnie i szybko . Zrozumiano ?- powiedziała Vanessa .

-Zrozumiano – odpowiedzieli.

Stało się . Bohaterowie staranowali drzwi i ich oczom ukazał się straszny widok .

Na 2 krzesłach siedziało rodzeństwo, a do ich głów przyczepione były różne przewody i kable.

- Ed pewnie chce poprzez to połączyć komputer z ich mózgami i w ten sposób dowie się o wszystkim, co potrzebne jest do budowy Imperium – powiedziała dowódczyni .

Dopiero teraz ekipa zwróciła uwagę na to , że obok Emmy i Marcusa w elektrycznej klatce siedzą jacyś starsi od nich państwo .

Max podszedł do krzeseł , odłączył kable i momentalnie rodzeństwo odzyskało przytomność .

- Co się dzieje? – wyjąkali równocześnie . Byli w dużym szoku, kiedy zobaczyli tak wielu ludzi .

- Odbijamy was stąd -powiedziała Vanessa. -Kim są ci ludzie ?- wskazała palcem na zdezorientowanych państwa .

-To nasi rodzice, ich też zabierzcie – rzekł Marcus .

- Dobrze – powiedział Max .

- Witam . Widzę , że mamy gości – z za drzwi wyszedł Ed . – Czemu zawdzięczam tę wizytę ?

- Tak się składa , że właśnie ‘ podbieramy ci pracowników ‘ – odpowiedziała Vanessa .

- Nie mam na to czasu …łapać ich .

Zza rogów  powychodziły roboty . Całe czarne z czerwonymi elementami . Zaczęły strzelać do członków Bandy .

Ci jednak zza pasów wyciągnęli wielkie kije , z których wydobył się niebieski połysk i zaraz za tym tarcza . Max strzelił w szybę swoim blasterem i poprzez powiadomienia się z Centralą przysłał tylko dla nich widoczny helikopter . Ten pojawił się w krótkim czasie i wszyscy wraz z rodzeństwem i ich rodzicami strzelając i osłaniając się wsiedli do niego .

Z lotu ptaka szczyt budynku Eda był całkowicie zniszczony .

Po 2 godzinach wszyscy gratulowali sobie akcji.

Wszystko było dobrze .

 

Rozdział VI – Jedyna droga

 

Banda była bardzo z siebie zadowolona . Mieli wszystko, co  potrzebne do przeprowadzenia ostatecznego ataku na Eda . Mimo że wszyscy wiedzieli , że wraz ze swoimi robotami już szykuje się do obrony,  to byli dobrej myśli .

Budowa potężnego pojazdu trwała w najlepsze .

Maszyna wyposażona była w rakiety , granaty , tarcze energetyczne, kuloodporne szyby i opony  , działa laserowe itd.:

Głównymi architektami byli Emma oraz Marcus , kierować pojazdem miał Max .

Wreszcie mógł czymś pokierować .

2 tygodnie później cała Banda wraz ze swoim imponującym pojazdem stanęła przed budynkiem Eda .

- Masz 5 minut na wyjście przed budynek i poddanie się . Inaczej wejdziemy do ciebie szturmem – powiedziała Vanessa .

Nie minęła minuta , a Ed stanął przed nimi . Każdy był zaskoczony . Nie spodziewali się takiego obrotu spraw .

- Jestem . Stoję tu przed wami -powiedział Ed .

-Max, idź go skuć i przyprowadź go do mnie – rzekła pani kapitan .

Max posłusznie podszedł do Eda, lecz ten nagle wyciągnął z rękawa kartę i w nią dmuchnął .

Zaczął powoli rozpływać się w powietrzu i śmiał się przy tym tak bardzo , że o mało się nie zakrztusił . Zniknął…

Miesiąc później

 

-Dostałam informację o obecnym przebywaniu Eda . Znajduje się w innym wymiarze. Przeteleportował się -powiedziała Vanessa .

-Niestety-rzekł Max.

Po krótkim milczeniu powiedział:

- To co . Na tą chwilę jesteśmy przyjaciółmi .

-Tak . Uśmiechnęła się Vanessa i pocałowała go .

- Niezła z nas Banda – rzekli na raz .

Koniec

 

 

 

 

 

Ewangelia na dziś

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Środa 2020-01-22, 2. tydz. zwykły
    Mk 3,1-6
    W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Stań tu na środku”. A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Przydatne linki

Rodzinny Kraków - Portal dla rodziców i dzieci z Krakowa i okolic
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna - informacje o sprawdzianie po klasie szóstej, archiwum sprawdzianów z poprzednich lat
www.matzoo.pl - Ćwicz i ucz się matematyki! Strona dla uczniów szkół podstawowych
Dzieci i młodzież w Internecie - materiały edukacyjne o bezpieczeństwie w sieci
http://pisupisu.pl/ - naukę pisania na klawiaturze, słowne zabawy, bajki i ćwiczenia z ortografii

Wyszukaj

Jesteś tutaj: Strona główna Aktualności Opowiadanie Sebastiana Woźnicy